replica watches for sale: fake hublot watches and replica cartier.
Klub Dyskusyjny Myśli Politycznej W Ursusie - News: Polska droga do Europy
O nas


Czym jest klub

-Regulamin

-Skład zarządu

-Założyciele Klubu

-Historia Klubu

-Kontakt
   
Działalność

-Cele Klubu

-Artykuły

-Archiwum - spotkania

-Archiwum inne rzeczy
Polska droga do Europy

Paweł Bożyk
Referat na konferencję:
„Polska w Europie, Europa
w Polsce”
Warszawa 19 V 2018


Polska droga do Europy

1. Uwagi wstępne
W latach 60-tych niewiele mówiono w Europie o Polsce, bądź przedstawiano tu życie w szarych, często wręcz czarnych barwach. Polska dla Europy zachodniej była jednym z państw za „żelazna kurtyną”, co oznaczało brak swobód demokratycznych, inwigilację przez aparat bezpieczeństwa życia obywateli i niski poziom egzystencji ludności.
Mieszkając przez wiele miesięcy w Szwajcarii byłem uczulony na propagandę zachodnią; gdy w telewizorze pojawiał się drabiniasty chłopski wóz ciągniony przez chuderlawego konia wiedziałem, że audycja będzie o Polsce. Potwierdzały to stojące przy drodze chłopskie chałupy kryte słomą.
Widok ten powtarzany wielokrotnie nie kreował Polski na interesującego partnera państw Europy zachodniej. Do końca lat sześćdziesiątych niewiele się zresztą zmieniło w tym przekazie. NRD, Polska i Czechosłowacja oraz inne kraje „za żelazną kurtyną” nie interesowały członków Europejskiej Wspólnoty Węgla i Stali, a następnie Europejskiej Wspólnoty Gospodarczej jako partnerzy gospodarczy, co najwyżej, jako potencjalni wrogowie militarni.
Wracając ze Szwajcarii przez RFN utknąłem kiedyś samochodem na granicy z NRD wśród tysięcy gapiów, którzy przyjechali tu z RFN-u i innych krajów zachodnich tylko po to, by zobaczyć, jak wyglądają komuniści i tereny na których oni gospodarują. Świadczyły o tym lornetki w ich rękach, a także różnego typu teleskopy przez które oglądano enerdowców żyjących tuż za granicą.
Podobny incydent miał miejsce w samolocie „Jumbojet”, którym w połowie lat 70-tych wracałem do Warszawy z Nowego Jorku z przesiadką w Londynie. Moja sąsiadka w samolocie spytała w pewnym momencie, dokąd lecę. Gdy odpowiedziałem – do Warszaw, a wiec do Polski, bez słowa wstała i poszła do innej części samolotu, gdzie podróżowali jej rodzice. Przyprowadziła ich mówiąc: „przedstawiam wam mego sąsiada, prawdziwego komunistę, który z Londynu poleci prosto do Warszawy, a Warszawa jak wiecie leży w Polsce, kraju za żelazną kurtyną”. Wszyscy byli mocno zbulwersowani, bo jak się okazało nigdy nie mieli doczynienia z „prawdziwym komunistą”. Mojego zapewnienia, że komunistą nie jestem wysłuchali z niedowierzaniem. W Polsce przecież wszyscy są komunistami powiedział tatuś dziewczyny.
Takie były skutki ówczesnej propagandy; czy wśród mieszkańców Polski i innych krajów Europy Wschodniej można było znaleźć partnerów do interesującej współpracy gospodarczej?

2. Okres ocieplenia politycznego między Wschodem i Zachodem
O ile lata pięćdziesiąte były okresem nadziei pokładanej w integracji regionalnej w Europie zachodniej związanej z pokonywaniem barier rozwojowych, o tyle lata sześćdziesiąte wykazały, że barier tych nie uda się pokonać w warunkach głębokiego podziału Europy na Zachód i na Wschód.
Europejska Wspólnota Węgla i Stali a następnie Europejska Wspólnota Gospodarcza nie doprowadziły do oczekiwanego przyspieszenia dynamiki rozwoju gospodarczego zachodniej Europy. Nie uczyniła tego również Rada Wzajemnej Pomocy Gospodarczej na wschodzie Europy. Coraz pilniejsze stawało się więc ożywienie współpracy gospodarczej między Wschodem i Zachodem.
Nadzieją na takie ożywienie przyniosły dopiero w roku 1970 zmiany polityczne w Polsce. Zmiany te były z jednej strony funkcją ocieplającego się klimatu politycznego po obu stronach żelaznej kurtyny, z drugiej zaś strony bez nich ni byłoby możliwe przyspieszenie rozwoju gospodarczego w Polsce, a przyspieszenie takie było potrzebą chwili.
Dynamika dochodu narodowego w Polsce i możliwości poprawy warunków życia ludności były w tym okresie niezwykle ograniczone, nie było bowiem pieniędzy ani na wzrost inwestycji, ani na wzrost płac. Brakowało środków na budownictwo mieszkaniowe. Nie wiadomo było co zrobić z gigantycznym, powojennym wyżem demograficznym, któremu trzeba było stworzyć nowe miejsca pracy bądź miejsca na uniwersytetach.
Rozwiązanie tych problemów wymagało uporania się z sytuacją patową w polityce, a w ślad za tym w gospodarce. Nie byłoby ono możliwe bez szczęśliwego trafu, którym okazały się narastające zmiany geopolityczne w Europie i świecie.
Wszyscy mieli już dość rosnących szybko zbrojeń, wycelowanej nawzajem broni nuklearnej, embarga nałożonego na handel wzajemny zgodnie z ideologią COCOM-u i wielu ograniczeń w rozwoju wzajemnych stosunków politycznych i gospodarczych. Wybór Gierka na najwyższe stanowisko w Polsce potraktowany został jako szansa na ocieplenie stosunków w Europie. Gierek nadawał się do tego; znał biegle język francuski, wzbudzał zaufanie polityków światowych i stwarzał wrażenie, że zależy mu na poprawie klimatu politycznego.
Szybko posypały się więc propozycje wizyt politycznych. Już w maju 1972 roku Polskę odwiedził prezydent Stanów Zjednoczonych Richard Nixon, w lipcu 1975 roku – Gerard Ford, zaś w grudniu 1977 roku Jimmy Carter. W roku 1974 Edward Gierek złożył oficjalną wizytę w Stanach Zjednoczonych, gdzie go podejmowano z honorami przysługującymi głowie państwa.
Polska zaangażowała się też w organizację i uczestnictwo w Konferencji Bezpieczeństwa i Współpracy w Helsinkach, która przyczyniła się do odprężenia międzynarodowego i zainicjowała politykę porozumienia politycznego między Wschodem a Zachodem. Gierek stał się synonimem przywódcy nowego typu na wschodzie Europy. Nic więc dziwnego, że był zapraszany do składania częstych wizyt za granicą.
Także Polska stała się obiektem zainteresowania; w latach siedemdziesiątych odwiedziło ją kilkunastu przywódców zachodnich w randze prezydentów i premierów i nie byli to wyłącznie wysokiej rangi urzędnicy różnych organizacji międzynarodowych, lecz politycy o uznanej renomie światowej.
W czerwcu 1979 roku z kilkudniową pielgrzymką przybył wybrany rok wcześniej papież Jan Paweł II, co z pewnością było również wydarzeniem na skalę światową.
Wszystko to razem sprawiło, że Polska stała się liderem przemian w Europie i świecie. Gierek chciał prowadzić politykę eklektyczną, promującą postęp cywilizacyjny i rozwój gospodarczy bez awanturnictwa politycznego. Wtedy była to jedyna możliwa polityka. Gierek z nieufnością traktował obowiązujące dogmaty socjalizmu realnego, dziś nazwałoby je dogmatami komunizmu, choć rozwiązaniom tym daleko było do komunizmu.
Nie wnikając głębiej w teoretyczną istotę dogmatów socjalizmu Gierek nie wierzył w sens kierowania się nimi w praktycznej działalności. Z natury był pragmatykiem. Miał pełną świadomość patologii realnego socjalizmu w byłym Związku Radzieckim i innych krajach, które ten system usiłowały zastosować w życiu w pełnej zgodzie z doktryną. Gierek nie wiązał przyszłości cywilizacyjnego rozwoju Polski z pomyślną budową rozwiniętego socjalizmu w naszym kraju.
O rewolucji Gierek nie marzył, w latach siedemdziesiątych nie było zresztą atmosfery politycznej w świecie, sprzyjającej zrywom rewolucyjnym typu węgierskiego z 1956 roku, czy też czeskiego z roku 1968. Wręcz przeciwnie, zwłaszcza w połowie lat siedemdziesiątych dominowała atmosfera wzajemnej tolerancji systemowej i współpracy ekonomicznej.

3. Doktryna konwergencji
To wtedy sformułowano doktrynę konwergencji systemowej. Niemałą rolę odegrał w tym zakresie Zbigniew Brzeziński, doradca prezydenta amerykańskiego.
Doktryna ta była oparta na tezie, że zarówno system gospodarki rynkowej, jak też gospodarki centralnie planowanej zmierzają w jednym kierunku. W gospodarce rynkowej o polityce decydowały reguły postkeynesizmu dopuszczające aktywną rolę państwa, w gospodarce centralnie planowanej dążono do ograniczenia roli państwa, była ona zdaniem reformatorów zbyt duża. Miejsce po wszechobecnym państwie należało ich zdaniem wypełnić mechanizmami rynkowymi. Przewidywano, że drogi reformatorów obu grup spotkają się w pewnym momencie; wtedy też nastąpi konwergencja systemowa, co sprzyjać będzie rozwojowi ekonomicznemu i współpracy gospodarczej między krajami o różnych systemach.
Z doświadczenia historycznego wiemy, że w tych przewidywaniach było więcej chciejstwa niż rzeczywistości. Nie bez znaczenia były zwłaszcza wydarzenia polityczne, które miały miejsce w drugiej połowie lat siedemdziesiątych, kiedy nastąpiło pogorszenie klimatu politycznego w Europie i świecie i zamiast dalszego zbliżania systemów politycznych przyszły lata konfrontacji.
Konfrontacja ta nie obniżyła jednak poziomu współpracy gospodarczej, a zwłaszcza wzajemnej wymiany handlowej obu części Europy do pułapu lat pięćdziesiątych i sześćdziesiątych, kiedy to na handel Wschód-Zachód przypadało tylko 2% handlu światowego. Było to niekorzystne przede wszystkim dla krajów Wschodu, izolowało je bowiem od postępu naukowo-technicznego, a w szerokim rozumieniu także od postępu cywilizacyjnego, jaki miał miejsce w świecie. Ni odbyło się to również bez strat dla krajów Zachodu, dla których izolacja ta oznaczała utratę szerokiego rynku zbytu, bardzo korzystnie usytuowanego.
Wszystko to spowodowało, że w latach siedemdziesiątych doszło do dynamicznego rozwoju współpracy gospodarczej Polski z Zachodem. Zwłaszcza import z Zachodu do Polski wzrastał w znacznie szybszym tempie niż handel światowy. Kupowano na Zachodzie przede wszystkim maszyny i sprzęt inwestycyjny, często całe fabryki gotowe do produkcji poszukiwanych na polskim rynku wyrobów przemysłowych. Znaczną część importu stanowiły także gotowe wyroby przemysłowe, i to zarówno pochodzenia przemysłowego, jak też rolnego. Importowi sprzętu inwestycyjnego towarzyszyły zakupy na Zachodzie materiałów i elementów kooperacyjnych.
Polska chciała wykorzystać i wykorzystała w pełni sprzyjający klimat polityczny, zwłaszcza w Europie, dla zwiększenia dostępu do nowoczesnych technologii oraz wyrobów przemysłowych najnowszej generacji. Po raz pierwszy od zakończenia drugiej wojny światowej znacznie zmniejszono embargo strategiczne na przeważającą część wyrobów przemysłowych. Na rynku konsumpcyjnym znalazły się zachodnie samochody, sprzęt gospodarstwa domowego, sprzęt elektryczny, a także kosmetyki, artykuły higieniczne, obuwie, odzież i szereg innych towarów znanych uprzednio tylko z telewizji. W sklepach na stałe pojawiły się cytrusy, coca-cola, dżinsy i inne towary masowej konsumpcji. Efektem współpracy licencyjnej i kooperacyjnej Polski z Włochami było wyprodukowania w latach siedemdziesiątych ponad miliona sztuk samochodów „Fiat 126p” (średnio wytwarzano ich około 150 tyś. sztuk rocznie).
W latach 70-tych Polska kupiła ponad 450 tysięcy. Większość z nich została wdrożona do produkcji, część kupiono tylko po to, by w oparciu o nie mogły powstać polskie konstrukcje. Przykładem tego są obrabiarki sterowane numerycznie eksportowane w latach siedemdziesiątych do kilkudziesięciu rozwiniętych krajów w Europie i poza Europą, w tym do Stanów Zjednoczonych i Japonii.
Dzięki importowi licencji Polska rozwinęła w latach siedemdziesiątych współpracę kooperacyjną z Zachodem, zwłaszcza z firmami niemieckimi, francuskimi i włoskimi, a więc członkami Unii Europejskiej. Dotyczyło to takich przemysłów, jak: mechaniczny, elektrotechniczny, transportowy, metalowy, lekki i chemiczny.
Importowi licencji oraz maszyn i urządzeń zachodnich towarzyszyła współpraca naukowo-techniczna inżynierów, konstruktorów i technologów. Szkolenie polskich inżynierów i techników miało na celu pokonanie zacofania technicznego sięgającego dziesiątków lat między Polską a Zachodem.
W latach siedemdziesiątych zanim nastąpił zmasowany import nowych technologii, duża część polskich fabryk wyposażona była w technikę pamiętającą II wojnę światową. Polski przemysł trzeba było więc budować od podstaw. Kupowano nie tylko linie produkcyjne lecz całe fabryki. W sumie w latach siedemdziesiątych wybudowano 577 nowych przedsiębiorstw, prawie w całości zbudowano polską energetykę; elektrownie z tamtych lat wciąż dostarczają ponad połowę prądu w Polsce. Zbudowano też dziesiątki tysięcy kilometrów linii przesyłowych prądu. Sama modernizacja tych linii wyceniona została obecnie na ponad 200 mld euro; ile więc kosztowałaby dziś budowa tych linii od podstaw? To świadczy o wysiłku inwestycyjnym lat siedemdziesiątych.
Ze wsi zniknęły strzechy i płoty drewniane, wozy drabiniaste i konie, pojawiły się traktory i maszyny rolnicze.

4. Polska w Unii Europejskiej
Polska zaczęła się więc stopniowo upodabniać do krajów cywilizowanego świata. Na wyrównanie poziomów trzeba było jeszcze wielu lat. Polska była bowiem zlepkiem trzech terytoriów; w przeszłości należały one do różnych zaborców: Prus, Austrii i Rosji. Przez ponad 120 lat nie było państwa polskiego, na dodatek po jego powstaniu przez Polskę przetoczyła się druga wojna światowa o skutkach katastrofalnych dla ludzi i gospodarki. Kilka lat przyspieszonego rozwoju nie wystarczyło więc by zniszczenia stały się niewidoczne.
Gdy w 1951 roku powstała Europejska Wspólnota Węgli i Stali a następnie Europejska Wspólnota Gospodarcza w głowach twórców tych organizacji integracyjnych nawet nie pojawiła się myśl by w perspektywie włączyć do nich Polskę i inne kraje Europy Wschodniej. Zasady integracji zachodnioeuropejskiej sformułowane zostały sztywno: integrujące się kraje poza tym, że powinny mieć zbliżony system polityczny i społeczno-gospodarczy, reprezentować muszą zbliżone poziomy rozwoju gospodarczego i komplementarne struktury. Dla Polski były to abstrakcyjne wymogi. Należała ona do innego obozu politycznego, jej gospodarka nie była komplementarna, a poziom rozwoju – daleki od wymaganego.
Trzeba było upływu czterdziestu lat, by w roku 1990 Polska mogła złożyć wniosek o rozpoczęcie negocjacji w sprawie stowarzyszenia z Unią Europejską – organizacją integracyjną powstałą na bazie Europejskiej Wspólnoty Węgla i Stali, a następnie Europejskiej współpracy Gospodarczej. W półtora roku od złożenia wniosku, w dniu 16 grudnia 1991 roku, podpisana została umowa o stowarzyszeniu, zwana Układem Europejskim; weszła ona w życie 1 lutego 1994 roku. Dwa miesiące później (8 kwietnia 1994 roku) Polska złożyła wniosek o członkostwo w Unii Europejskiej. Musiały jednak jeszcze upłynąć ponad cztery lata, by 31 maja 1998 roku rozpocząć negocjacje w sprawie członkostwa Polski w Unii Europejskiej. Były one trudne, ale po pięciu latach (16 kwietnia 2003 roku) można było podpisać traktat akcesyjny. To jednak nie wystarczyło; w dniach 7-8 czerwca 2003 roku przeprowadzono w Polsce referendum w sprawie członkostwa w Unii Europejskiej; 77,45% głosujących opowiedziało się „za”. Niecały rok później, 1 maja 2004 roku, Polska stała się członkiem Unii Europejskiej.
Wchodząc do Unii Europejskiej Polska wyraziła zgodę na ponadpaństwowy charakter integracji, co oznaczało przekazanie pewnego zakresu suwerenności ze szczebla narodowego na ponadpaństwowy. Zasadę tę potwierdzała uchwalona w 1997 roku konstytucja Rzeczpospolitej Polskiej.
Już w swej genezie Unia Europejska ma charakter ponadpaństwowy. Ponadpaństwowość tej organizacji polega na tym, że suwerenne państwa członkowskie wyrażają zgodę na przekazywanie prawa do podejmowania części decyzji dotyczących rozwoju krajowych gospodarek i polityki państw członkowskich w gestię Unii Europejskiej, która w ten sposób uzyskuje status superpaństwa.
Wszystkie organy Unii Europejskiej są zobowiązane do przedkładania interesów wspólnoty ponad interesy poszczególnych państw. Architektem takiej Unii Europejskiej był Robert Schuman, jednak to nie Schuman był ojcem tego, z czym mamy dzisiaj do czynienia lecz Jean Monnet.
Wszystkie kolejne formy integracji europejskiej, od strefy wolnego handlu – począwszy, poprzez unię celną, wspólny rynek, unię walutową i unię ekonomiczną, oparte zostały na tej samej – ponadpaństwowej logice, zaś wolno-rynkowy mechanizm funkcjonowania miał zapewnić integrującym się krajom sprawiedliwy podział korzyści z tej integracji.
Proces integracji nie postępował jednak w klimacie zgody i jedności; tak było w pierwszych latach integracji, tak też jest obecnie. Co chwila dają o sobie znać emocje związane z różnicami w podejściu do koncepcji integracji; bezpośrednio po II wojnie światowej, zwłaszcza w latach pięćdziesiątych i sześćdziesiątych miał miejsce w Europie powrót do nacjonalizmu. Ówczesne władze Europejskiej Wspólnoty Gospodarczej musiały wiele wysiłku włożyć, by przekonać kraje członkowskie do idei integracji i osłabić tendencje nacjonalistyczne. Bez tego nie można było myśleć o przekazywaniu prawa do rządzenia ze szczebla państwowego na ponadpaństwowy.
Także Europa wschodnia, w tym Polska nie pozostawała bierna w tym procesie. Dowiodły tego bunty i powstania o charakterze narodowym: na Węgrzech w 1956 roku i w Czechosłowacji w 1968 roku, a także wydarzenia w Polsce na przełomie lat sześćdziesiątych i siedemdziesiątych.
Osłabienie tendencji nacjonalistycznych następowało (poza Węgrami i Czechosłowacją) stopniowo, często zakulisowo, podobnie, jak to się dzieje obecnie. Debatuje się nad nimi zresztą nadal, zwykle w cieniu gabinetów. Uczestniczą: politycy, bankierzy i szerokie grono teoretyków i praktyków związanych z tą formą stosunków międzynarodowych.
O postępach w zakulisowych negocjacjach nie decyduje jednak wyłącznie „siła przebicia” argumentów ich uczestników. Ważną rolę, może nawet ważniejszą od tego, kto przeważył w dyskusji wykorzystując argumenty bardziej przemawiające odgrywa aktualna sytuacja gospodarcza, zwłaszcza międzynarodowa w Europie i świecie. Nie bez znaczenia jest zwłaszcza sytuacja globalna.

5. Nowe tendencje w Europie
Ostatnie lata obfitują w wydarzenia wcześniej nieznane w Europie. Należy do nich przede wszystkim kryzys finansowy i jego skutki.
Dopóki integracja dotyczyła produkcji i handlu towarami i usługami postęp w integracji europejskiej był widoczny a jego zahamowania udawało się usunąć przy stole negocjacyjnym. Gdy jednak przystąpiono do integracji walutowo-finansowej kłopoty stawały się coraz większe, zwłaszcza, że formy integracji zaczęto zastępować bardziej rozwiniętymi. Nie wystarczało w dyskusji „podeprzeć się” wpływem proponowanego rozwiązania na dynamikę wzrostu dochodu narodowego, czy też handlu towarami i usługami. Argumenty proste musiały ustąpić miejsca bardziej skomplikowanym, trudniej wymiernym, w tym zwłaszcza ocenie wpływu integracji na inflację, na dług państwowy, zróżnicowanie dochodów itp.
Nowe wymagania pojawiły się też przed urzędnikami Komisji Europejskiej, Parlamentu Europejskiego i innych instytucji unijnych. Nie wystarczało powtarzanie w kółko mało ważnych sloganów. Przyszedł czas na dyskusję merytoryczną, często głęboko ekonomiczną bądź prawniczą.
Co więcej, wśród członków Unii Europejskiej pojawiły się kraje, którym daleko jest do wymogów postawionych przez twórców Europejskiej Wspólnoty Węgla i Stali a następnie Europejskiej Wspólnoty Gospodarczej. Uwaga ta dotyczy zwłaszcza krajów Europy Wschodniej i Południowej. Odbiegają one od czołówki pod względem poziomu rozwoju gospodarczego, niektóre o trzydzieści a nawet więcej procent. Po drugie, ich struktury gospodarcze są wręcz niekomplementarne wewnątrzgałęziowo w stosunku do krajów najbardziej rozwiniętych. Dotyczy to zwłaszcza tych gałęzi produkcji, rozwój których jest funkcją postępu technicznego. Takie systemy funkcjonowania gospodarek w tych krajach są mało skuteczne, będąc podatnymi na korupcję, inflację i inne patologie obecnych czasów.
Nie bez znaczenia jest też szybko rosnące zadłużenie wewnętrzne i zagraniczne i jego wpływ na stabilność kursu walutowego i bezrobocie.
Pytanie, które spędza sen z oczu nie tylko polskim członkom Parlamentu Europejskiego lecz także posłom i senatorom polskiego Sejmu i senatu dotyczy uczestnictwa w strefie euro; czy Polska powinna być członkiem tej strefy czy też nadal postawać poza nią?
Odpowiedzi na to pytanie są wysoce zróżnicowane; zwiększają się one przy tym w miarę upływu czasu. Nie bez znaczenia jest prowadzona przez Prawo i Sprawiedliwość polityka względem Unii Europejskiej.
Począwszy od kwietnia 2017 roku rośnie udział Polaków sceptycznie nastawionych do uczestnictwa w strefie euro. Ich zdaniem, istnieje sprzeczność między polityką Unii Europejskiej a polityką PiS-u.
Prawo i Sprawiedliwość dąży do zwiększenia roli państw narodowych w procesie integracji europejskiej. Część ankietowanych przez CBOS uważa wręcz, że PiS dąży do wyprowadzenia Polski z Unii Europejskiej. Czy na pewno?
Tendencja taka zarysowała się w polityce PiS-u w pierwszych miesiącach po wyborach. W połowie 2018 roku tendencja ta jakby osłabła. Przyczyną są groźby ze strony Komisji Europejskiej i Parlamentu Europejskiego, iż zmniejszą one kwoty przysługujące Polsce w ramach funduszy europejskich (rolnego, spójności i innych). Jak będzie w rzeczywistości? Czy dowiemy się o tym jeszcze w roku 2018?

6. Gdzie szukać rozwiązania?
W obecnej sytuacji możliwe są trzy scenariusze podejścia Polski do strefy euro:
 kontynuacji stanu obecnego,
 wejście do strefy euro,
 opuszczenie Unii Europejskiej.
Najbardziej realny jest pierwszy scenariusz. Wynika to z indoktrynacji decyzyjnej i niezdecydowania obecnego rządu co do opcji, jaka powinna być wybrana. PiS nie ma specjalistów z tego zakresu rozumiejących problematykę integracji i będących w stanie samodzielnie negocjować pozycję Polski w Unii Europejskiej. Obecna pozycja Polski jest w jakiejś części funkcją przeszłości. Znaczącą rolę odegrała w tej przeszłości Platforma Obywatelska (pominę fakt, czy była to rola negatywna czy pozytywna). Strategia tej grupy członków Parlamentu Europejskiego polega na totalnej krytyce polityki Prawa i Sprawiedliwości bez względu na to czy jest ona słuszna czy niesłuszna. Strategię tę Platforma Obywatelska wypracowała w przeszłości i „przećwiczyła” na polskiej gospodarce nie biorąc pod uwagę jakichkolwiek uwag zgłaszanych, gdy Platforma rządziła Polską.
Nie uważam, by strategia ta była słuszna, ale jest wielce prawdopodobna. Nie zapewnia ona Polsce należytego miejsca w procesach integracji europejskiej. Sytuacja w której przedstawiciele dwu krańcowo różnych ugrupowań politycznych walczą ze sobą na międzynarodowym forum publicznym nie sprzyja zapewnieniu sukcesu krajowi, który jest reprezentowany przez te ugrupowania.
Scenariusz wejścia Polski do strefy euro ze wszystkimi tego konsekwencjami. Zwolennicy tego scenariusza przyjmują bezkrytycznie założenia na których oparta została strefa euro. Do najważniejszych należy wiara, że Polska należeć będzie do wąskiej grupy krajów, które wytyczą przyszłość strefy euro. Jest to swoista mrzonka. Na razie nikt nie wie, jak potoczą się losy euro. Ekstrapolacja stanu obecnego jest bezsensowna; nie są bowiem wciąż znane wyniki zmagań na międzynarodowym rynku walutowym między euro a dolarem, jenem chińskim i innymi rynkami walutowymi.
Po drugie, do naiwnych zaliczyć należy oczekiwanie, że wejście Polski do strefy euro będzie oznaczało, że stanie się ona ważnym decydentem w sprawie zasad funkcjonowania tej waluty. Nie ma co do tego zgodności nawet w Polsce, nie mówiąc już o dyskusji na forum międzynarodowym. Przyjdzie nam trochę poterminować zanim nas dopuszczą do głosu.
Scenariusz marginalizacji Polski w Unii Europejskiej i przejście na jej peryferium. Scenariusz ten ma na celu postraszenie wszystkich, którzy wierzą w drugi scenariusz – ich zdaniem – najbardziej korzystny dla Polski. Dlaczego Polska, będąc poza strefą euro miałaby się szybko przesuwać na miejsce peryferyjne. Myślę, że taka groźba mogłaby dotyczyć słabych surowcowo-rolniczych gospodarek w rodzaju Rumunii czy Bułgarii. Polsce daleko do Niemiec czy Francji, ale Bułgarii i Rumunii jeszcze dalej do Polski.
Zwolenników tego scenariusza cechuje ślepa wiara w powodzenie strefy euro. Nie widzą oni jakichkolwiek zagrożeń dla tej strefy, a przecież tak nie jest.
Argumenty sformułowane w postaci trzech scenariuszy mają charakter hipotetyczny, co oznacza, że mogłyby zaistnieć, ale czy zaistnieją, tego nikt nie wie; możnaby jedynie w nie wierzyć, bądź je z góry odrzucić.
Na integrację ponadpaństwową na razie w Unii Europejskiej jeszcze za wcześnie. Wystarczy przeczytać sprawozdanie z dyskusji przy powstawaniu Europejskiej Wspólnoty Węgla i Stali. Chwilami emocje sięgały zenitu, dlaczego obecnie miałoby być inaczej. Sytuacja nie jest tak trudna, jak wówczas, ale jest skomplikowana i to zarówno politycznie, jak też ekonomicznie.
Z tego punktu widzenia głosuję za scenariuszem pierwszym.



Licznik odwiedzin
Logowanie
Nazwa użytkownika

Hasło



Nie możesz się zalogować?
Poproś o nowe hasło