replica watches for sale: fake hublot watches and replica cartier.
Klub Dyskusyjny Myśli Politycznej W Ursusie - News: Dolny Ślask będzie drugim Klondike?
O nas


Czym jest klub

-Regulamin

-Skład zarządu

-Założyciele Klubu

-Historia Klubu

-Kontakt
   
Działalność

-Cele Klubu

-Artykuły

-Archiwum - spotkania

-Archiwum inne rzeczy
Dolny Ślask będzie drugim Klondike?

Dolny Ślask będzie drugim Klondike?
Ludzkość od początku cywilizacji wydobyła z ziemi ponad 190 tys. ton złota. Gdyby z całego tego surowca zrobić jeden sześcian to miałby on bok o długości 21 metrów. To zaskakująco mało jak na fakt, że ludzkość za tym błyszczącym metalem szaleje od tysięcy lat. Czy w Polsce napiszemy kolejny rozdział?

Jacek Liziniewicz

Mikołajowice to niewielka, licząca ponad 300 mieszkańców wieś w powiecie legnickim na Dolnym Śląsku. To właśnie w tym miasteczku, pod ziemią, odkryto złoże, w którym znajdować się może nawet tona czystego złota, a do tego 5 tys. ton w rudzie złota. Takie informacje przekazał kilka dni temu "Super Express" powołując się na dane spółka z Ministerstwa Środowiska. Informacje potwierdzili prezesi Sudeckich Kopalni Surowców Mineralnych którzy stworzyli i złożyli dokumentację geologiczną. Wniosek zatwierdziło Ministerstwo Środowiska, co jest wstępem do uzyskiwania stosownej koncesji na wydobycie. To jednak wystarczyło by w Polsce ruszyła gorączka złota…


Jak Klondike


Nad Jukonem jest teraz wyjątkowo spokojnie. Trudno żeby było inaczej skoro na powierzchni półtora razy większym niż Polska żyje na stałe 41 tys. osób. Nie są to tereny sprzyjające do życia człowiekowi. Zdarza się, że w zimie – która trwa około 10 miesięcy – temperatura spada do minus 60 stopni. W 2016 roku splajtowało miasto Dawson City. Ta licząca 1350 mieszkańców miejscowość nie była w stanie spłacić swojego długu wynoszącego kilka milionów dolarów. Oczywiście nie zawsze tak było. Opisywane w książka Jacka Londona Dawson City było bowiem jednym z większych miast czasów wielkiej gorączki złota a jego populacja w roku 1896 wzrosła z 500 do 30 tys. mieszkańców. Nadzieje na wypłukanie złota z dorzecza rzeki Jukon sprawiła, że około 100 tys. ludzi stwierdziło, że to jest ich czas na zmianę swojego życia. W trakcie tych paru lat miasto stało się stolicą światowego górnictwa. Ceny działek wynosiły na dzisiejsze pieniądze 280 tys. dolarów, a niektórzy płacili za samą ziemię nawet dwa razy więcej. Dodatkowo w miasteczku wytworzyła się kultura ludzi żyjących „na bogato”. I tak np. hazardziści zwykle stawiali 1000 dolarów w jedną grę w kości (równowartość dzisiejszych 28 tys. dolarów), a w pokera stawki zaczynały się od 5000 dolarów (dzisiejszych 140 tys.). Kasyna i miejsca zabaw szybko zaczęły się rozwijać, a rekordzista zainwestował w fasadę lokalu na dzisiejsze pieniądze 3 mln dolarów. Oczywiście za wszystko płacono złotem, które rzeczywiście trafiło do kilkuset szczęśliwców. Szacuje się bowiem, że ze 100 tys. osób, które pojawiło się nad Jukonem tylko około 4 tys. udało się odnaleźć jakiekolwiek złoto, a tylko niewielka część z nich została bogata. Dzisiaj naukowcy szacują, że w trzy lata wydobyto kruszec o wartości około 1 mld dolarów. Wiele osób jednak zapłaciło za to życiem. W miastach na Alasce brakowało bowiem jedzenia i szerzyły się choroby. Ceny zwykłych produktów były rekordowo wysokie i np. opisywane przez Jacka Londona w opowiadaniach jajka potrafiły kosztować dzisiejsze 84 dolary za sztukę. Gorączka złota zaczęła kończyć się w 1899 r. Media, które zaczęły opisywać krytycznie ludzki pęd do bogactwa ze stwierdzenie „Jedź do Klondike” zrobiły nawet formę przekleństwa. Czy podobny los czeka Polski Yukon?

Czy złoto można wydobyć?
Jest jedna zasadnicza różnica w obu sytuacjach. Szał w USA zaczął się, gdy 68 górników rzeczywiście trafiło na koryta rzek, gdzie wydobywali sporo złota. To właśnie ich wizyta w Seattle i San Francisco z 2 tonami złota w walizkach uruchomiła wyobraźnie. W wypadku Polski jest mało prawdopodobne, aby odkrycia były tak spektakularne. Zdaniem ekspertów z dziedziny geologii, z którymi rozmawialiśmy nie należy jednak przesadzać z optymizmem, bo złoża na Dolnym Śląsku są znane już od średniowiecza. - Dopóki dokumentacja geologiczna nie zostanie zatwierdzona nie można mówić o konkretnej ilości złota możliwego do wydobycia (czyli zasobów wydobywalnych). Ilość podana w artykule może dotyczyć zasobów geologicznych, mogących wielokrotnie przekraczać zasoby wydobywalne. Zasoby samej rudy też nie znaczą wiele. W wydobywanych do lat 60 złożach w Złotym Stoku, w tonie rudy było ok 2,5 grama złota – mówi nam geolog Marcin Mazurowski. Tymczasem o złożach złota w tym rejonie wiemy już od średniowiecza i to najprawdopodobniej już wtedy zostały one wyeksploatowane. W późniejszych wiekach podejmowano liczne próby, ale wszystkie z nich okazały się nieopłacalne. Aby złapać właściwą proporcję warto sobie przytoczyć kilka faktów z rynku złota. Otóż największe złoża na dzisiaj ma Republika Południowej Afryki, której zasoby są szacuje się na… 30 tys. ton. Rocznie wydobycie w skali świata przekracza 3 tys. ton. W 2019 roku kopalnie na całym świecie dostarczyły 3 463,7 ton złota – wynika z raportu Światowej Rady Złota. Taka ilość to 45,6 ton – czyli o 1,3% - mniej niż rok wcześniej. Co ciekawe Polacy umieją robić interesy na złocie. W 2019 roku polski bank centralny kupił 100 ton złota za około 4,2 mld dol. W latach 2018-2019 zgromadził razem 125,7 ton za 5 397 mln dol. Co ciekawe 100 ton kupiliśmy w lipcu zeszłego roku gdy cena za uncję wynosiła ok. 1300 dolarów na uncję. Dziś cena ta to ok. 2 tys. dolarów za uncję. Oznacza to, że w ciągu ostatniego roku zarobiliśmy ok. 45 proc. na cenach złota, czyli w przeliczeniu na złotówki ok. 8 mld zł. Wracając do wydobycia złota to w Polsce nadal zajmuje się tym KGHM. „Firma wydobywa złoto przy okazji eksploatacji złóż miedzi i srebra, których jest jednym z największych producentów na świecie. W ten sposób polski gigant przemysłu wydobywczego pozyskuje obecnie około 700-800 kilogramów złota rocznie, o rynkowej wartości przekraczającej 18 milionów dolarów” – czytamy na stronie mennica.com.pl.



Do czego złoto?



Po co nam w ogóle złoto? Z pewnością jest ono cenne, gdyż jego zasoby są ograniczone. Szacuje się, że przy dzisiejszym wydobyciu starczy go jeszcze na 20 lat. To jednak wątpliwe i z pewnością niedoszacowane. Nadal bowiem nie mammy rozpoznanych wielu miejsc na ziemi, a także dużą zagadką są złoża na dni mórz i oceanów. Z pewnością jednak samo to, że złoto jest ekskluzywne nadaje mu wartości. Ludzkość kocha otaczać się tym metalem. Dzisiaj około 50 proc. rocznie wydobywanego złota idzie na biżuterię. 40 proc. jest złotem inwestycyjnym (takim jak ma Polska), a 10 proc. jest zużywane w przemyśle w tym m.in. w elektronice. Wartość złota będzie więc z pewnością albo stale rosła. Może jak już skończy się kryzys koronawirusowy czas pomyśleć o własnej sztabce…

Jacek Liziniewicz
Gazeta Polska Codziennie

Licznik odwiedzin
Logowanie
Nazwa użytkownika

Hasło



Nie możesz się zalogować?
Poproś o nowe hasło