Trójmorze i Bruksela
Dodane przez admin dnia September 24 2020 07:39:01
Trójmorze i Bruksela

Żaden sojusz gospodarczy nie będzie miał znaczenia, jeżeli nie zostanie wsparty przez mechanizm promocji wspólnego dziedzictwa i wspólnych interesów. Ta reguła dotyczy także Trójmorza. Dziś Trójmorze to głównie potencjał i projekt gospodarczy.

Obecnie kraje Europy są poddane presji jaką stanowi spór między ideologią liberalną a konserwatywną. Nie jest celem naszego regionu by narzucać komukolwiek nasz środkowo-europejski styl życia i myślenia. Lecz w naszym interesie jest by państwa Trójmorza zachowały swoje dziedzictwo i przetrwały przy fundamentach cywilizacji łacińskiej. Mamy prawo bronić naszych tradycji i naszych zasad ustrojowych.

Treść rozszerzona
Jan Parys

Trójmorze i Bruksela

Żaden sojusz gospodarczy nie będzie miał znaczenia, jeżeli nie zostanie wsparty przez mechanizm promocji wspólnego dziedzictwa i wspólnych interesów. Ta reguła dotyczy także Trójmorza. Dziś Trójmorze to głównie potencjał i projekt gospodarczy.

Obecnie kraje Europy są poddane presji jaką stanowi spór między ideologią liberalną a konserwatywną. Nie jest celem naszego regionu by narzucać komukolwiek nasz środkowo-europejski styl życia i myślenia. Lecz w naszym interesie jest by państwa Trójmorza zachowały swoje dziedzictwo i przetrwały przy fundamentach cywilizacji łacińskiej. Mamy prawo bronić naszych tradycji i naszych zasad ustrojowych.

Żadne państwo ani żadna organizacja międzynarodowa nie ma prawa ingerować w sprawy wewnętrzne państw Trójmorza. Co więcej wszystkie cywilizowane państwa podpisały zobowiązania, które zakazują takich ingerencji, gdyż jest to poważne naruszenie suwerenności. Jak wiadomo Karta ONZ w art 3 ptk. 1 gwarantuje każdemu państwu prawo do równouprawnienia i samostanowienia co wyklucza ingerencje czy wywieranie nacisków na sprawy wewnętrzne. Deklaracja KBWE z sierpnia 1975 roku w części VI mówi wprost o zasadzie nieingerencji w kwestie wewnętrzne bo to jest podstawa pokojowej kooperacji między państwami. Traktat o UE w artykule 4 ust 2 mówi, że Unia szanuje równość państw członkowskich, jak również ich tożsamość narodową. Są więc pełne podstawy prawno - międzynarodowe by kraje Trójmorza broniły nie tylko swoich interesów ale i swoich wartości.

Prawda o nas, o naszym regionie sama się nie upowszechni, trzeba być aktywnym w jej obronie i ją promować. Nikt za nas tego nie zrobi. Warto zainwestować w nasz własny wizerunek, we własną reputacje. W Unii Europejskiej trwa nie tylko rywalizacja gospodarcza. Jest konkurencja o lepszy wizerunek bo on stanowi specjalny rodzaj ważnego kapitału bez którego trudno utrzymać wpływy polityczne czy pozycje ekonomiczną.

Nie ma co ukrywać, że od pokoleń niektórzy politycy na zachodzie popularyzują na temat naszego regionu świadomie opinie negatywne, że jesteśmy nie tylko zacofani gospodarczo ale także pozbawieni dziedzictwa. Koncepcja tzw. Europy wschodniej ma służyć temu by legitymizować ich dominującą pozycję, która uprawnia ich do wtrącana się w nasze sprawy, a nas zmusza do słuchania cudzych rad. Tymczasem tożsamość Europy Zachodniej to tożsamość kolonialna nie tylko wobec państw pozaeuropejskich w XIX wieku ale i dziś wobec państw Trójmorza. Dziś koncepcja barbarzyńskiego i zacofanego wschodu ma uzasadniać pozycje dominującą brukselskich biurokratów. Wśród polityków brukselskich często spotykamy postawy kulturowego rasizmu i kulturowej hegemonii, postawę wrogości i pogardy wobec każdego kto jest ze wschodu. Multikulturalizm obowiązuje tam tylko wobec muzułmanów. Europa wg brukselskich biurokratów to tylko kilka państw z zachodniej części kontynentu a reszta świata to peryferie. To jest nawiązanie do politycznej koncepcji z XIX wieku, kiedy Europą rządził koncert mocarstw czyli sojusz państw imperialnych po kongresie wiedeńskim.

Politycy z Brukseli próbują narzucać jeden model społeczno- gospodarczy i ustalać obowiązującą hierarchię dobra i zła. Za pomocą cenzury ,procedur prawnych i kar finansowych chcą dyscyplinować wolne narody wedle panującej w Brukseli ideologii. Jest paradoksem, że głosząc wolność i liberalizm politycy z Paryża, Berlina ,Rzymu,Hagi i Madrytu odmawiają prawa do wolności i tożsamości 130 milionom europejczyków bo ci mieszkają na wschodzie kontynentu. Trudno o lepszy przykład na myślenie schematami neokolonialnymi . Niestety także obecna Komisja Europejska próbuje podporządkować państwa Trójmorza dlatego, że są inne a każdy inny wg biurokratów z Brukseli musi być gorszy. Tam cenią tylko inność u muzułmanów.

To, że wskutek konferencji w Teheranie i w Jałcie nasz region pozostawał w roli peryferii nie oznacza, że nam to odpowiadało. To był rezultat zdrady Zachodu. Pozycja peryferii nie była i nie jest naszym wyborem. Niektórzy na Zachodzie chcieliby kontynuować system uzależnienia Europy wschodniej , tym razem od nowej centrali pod hasłem postępu. Tymczasem kraje Trójmorza chcą utrzymać i odrodzić swą tożsamość zamiast przyjmować brukselskie wzory. Najwyższy czas zdekolonizować mentalność polityków z Brukseli wobec państw Trójmorza. Tradycje parlamentarne i zasady tolerancji w naszym regionie często są starsze niż w Europie Zachodniej. Polska czy Węgry to nie są nowe demokracje lecz państwa o starej demokratycznej, parlamentarnej i konstytucyjnej tradycji .Nie możemy się godzić z rolą wiecznych naśladowców, którzy tylko doganiają kraje uważane za postępowe. Nie wystarczy jedynie polemizować z tymi ignorantami. By się bronić trzeba samemu coś oferować w dziedzinie idei.

Budując Trójmorze warto sięgać do dobrych wzorów współpracy międzynarodowej. Tu można przypomnieć zdanie Jana Pawła II, który był i jest autorytetem, zwłaszcza w naszym regionie. W czasie swego pontyfikatu wygłosił On 29 przemówień do korpusu dyplomatycznego. Jak mówił w Strasburgu w październiku 1988 roku w Parlamencie Europejskim, „ gdyby religia i chrześcijaństwo zostało pozbawione wpływu na etykę i kształt społeczeństw, oznaczałoby to nie tylko zapomnienie dziedzictwa europejskiej przeszłości ale i poważane zagrożenie dla godnej przyszłości”. Politykom zajmującym się sprawami międzynarodowymi Papież przy różnych okazjach wskazywał cztery ważne cele: obronę życia, pokoju wolności oraz walkę z głodem i biedą. Zjawiska negatywne w życiu międzynarodowym wg Papieża to dążenie do dominacji i wyzysku innych narodów oraz egoizm w miejsce solidarności. Proponował także jako narzędzia dialog oraz respektowanie praw ludzi i narodów. Wskazywał, że pokój to nie jest brak konfliktów bo to jest utopia. Lecz pokój to zdolność pokojowego rozwiązywania sporów przez sprawiedliwe postępowanie czyli poszanowanie praw ludzi i narodów. To są zasadny na których, w nawiązaniu do dorobku Jana Pawła II, warto budować Trójmorze.

W tej chwili koncepcji Trójmorza brakuje fundamentów ideowych , to znaczy te fundamenty od wieków są lecz trzeba je przypominać i popularyzować . Potrzebne są środki finansowe dla upowszechnienia idei Trójmorza w Europie. Czas najwyższy by przeznaczyć chociaż 1% z funduszy na inwestycje w komunikacje między obywatelami z państw tworzących region oraz na promocje wielkiego projektu Trójmorza w Europie. Proponuję ten fundusz nazwać ABC ( to skrót od nazwy trzech morz Adriatyku, Bałtyku i Morza Czarnego). Bez tego trudno będzie pozyskiwać zrozumienie, poparcie i środki finansowe. Mamy dobre przykłady owocnego współdziałania państw we wspólnych strukturach Unii Europejskiej . Jest grupa państw Beneluksu, które koordynują swe działania od wielu lat. Także grupa państw Wyszehradu jest przykładem skutecznej kooperacji. Są więc pozytywne doświadczenia którymi można się posłużyć budując Trójmorze.

Jak wiadomo język traktatów i finansów, sprawy rurociągów i światłowodów nie opisują w pełni ludzkiego świata. Państwa Trójmorza nie mogą zgodzić się na rolę politycznych peryferii, na rolę dostawców podzespołów dla niemieckich fabryk i rolę rynku zbytu. Dziś niektórzy politycy na Zachodzie chcą traktować obywateli naszej części Europy jako gorszych a nawet gorzej niż uchodźców z Afryki. W sferze gospodarczej państwa Trójmorza są zaniedbane. W sferze kultury i polityki mamy długą historię i poważne tradycje, chociaż są one słabo znane na zachodzie. Uważam, że nie mamy powodu do kompleksów. Na kraje naszego regionu nie można patrzeć jak na anomalie lecz na odrębną drogę rozwoju. Nie musimy we wszystkim naśladować Europy zachodniej.

Przypomnijmy to na Zachodzie zainicjowano II wojnę światową .To tam po wojnie pojawiły się doktryny filozoficzne podważające fundamenty europejskiego myślenia, kwestionujące koncepcje prawdy wywodząca się od Arystotelesa oraz prawa logiki. Czas powiedzieć wprost, że dziś to zwolennicy popularnych na Zachodzie ideologii boją się faktów i dlatego zajmują się niszczeniem samej prawdy jako wartości. Tymczasem nie można prawdy o świecie zastępować poprawnością polityczną czy prywatnymi narracjami. Warto bronić w naszych krajach nauczania i popularyzowania filozofii greckiej, prawa rzymskiego, historii chrześcijaństwa, dziejów całej Europy czyli także dziejów narodów Trójmorza. Nie ukrywajmy tego, że nasze narody weszły w krąg światowej kultury kiedy przyjęły chrześcijaństwo. Może warto wspólnym wysiłkiem opublikować po angielsku podstawowe dzieła o historii regionu i z zakresu kultury. Możemy przyjmować strategie rozwoju UE ale pod warunkiem, że wcześniej Unia uwzględni nasz punkt widzenia.